Ok opowiem wam teraz jak było. Jakies 15 min temu skończyłem reakcję. Sprzęt to prowizorka. Najpierw zrobiłem roztwór z sudafedu w 5 ml wody. Do tego wsypałem (dokładnie nie wiem ile, na oko było go z 250-300 mg) nadmanganianu potasu i zaraz po tym wlałem 2-2,5 ml octu sp. 10%, a w chwilę po tym 15 ml wody. Wszystko fajnie się wymieszało jak zwykle. Włożyłem to do zimnej wody. Stało jakies 3 min po czym zaczęło puchnąć i robić się błoto, a nie powinno. Zaczęło to przypominać konsystencją budyń
, ale tylko z wierzchu. Przelałem to do kolejnych 15 ml wody i z powrotem do wody. po 35 minutach przefiltrowałem i wyszedł bardzo ładny roztwór, prawie przezroczysty bezbarwny, i jakies 3x więcej syfu niz zwykle (ale myślę, że to przez zbyt przesadzoną ilość nad.pot.). Oczywiście wypiłem i mija jakies 10 minut od wypicia. Przeszły mnie ciarki po ciele, czuje, że jest inaczej i czekam na większe wejście. Mam nadzieję, że przeżyję
Anyway, tak nie na temat:
Reakcję robiłem w łazience udając, że biorę kąpiel. Schowałem puste opakowanie Sudafedu i paczkę fajek pod spodniami na kaloryferze. I pukanie do drzwi, bracik chce umyć zęby to myśle sobie - ok wszystko pochowane. I owinąłem się ręcznikiem. Umył zęby i nie pomyślałem
o tym, że jestem owinięty ręcznikiem, a drugi jest pod spodniami z Sudafedem i fajkami. I on jeeeb ten ręcznik pociągnął. Nie dość, że paczka sudafedu spadła na podłogę to jeszcze fajki. Ale najlepsze było pytanie, "po co Ci te papierosy?"
myślałem, że spyta o Sudafed. Na szczęście mam silną alergię na prawie wszystko, a Sudafed jest na przeziębienie i alergię więc jak coś mam pretekst. Kiedyś chciałem go poczęstować polskimi xtc mitsubishi, ale nie chciał, a starym też nie powiedział 