Not logged in. · Lost password · Register
Forum: Hyperreal Narkotyki RSS
TripNote
Relacje z tripowych sytuacji, które są za krótkie na pełnoziarnisty TR | syncro 22/10/08
Page:  previous  1  2  3 ... 9  10  11  12  13  next 

Avatar
electrofreak (offline) Warnings: 1 #151

Member since Mar 2008 · male ·
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
ID 399394
Subject: TR ciąg dalszy
hmmm dalej jestem skwaszony(a wziete przed 12:00), wszystko faluje, ciezko sie mysli, depersonalizacja, a proby dogadania sie z bratem to kosmos.(on 1 watek, ja w miedzyczasie w myslach skacze po 50, wracam "na ziemie" a on dalej o tym samym ;] )

ale to powyzej napisane gdy myslalem, ze ogarniam(a dalej total nie ogarnialem i chyba nie ogarniam ? ) i proba zapisania mojej i kumpla konwersacji :]
fraktale myślowe, myślenie o myśleniu, wyobrażanie sobie siebie, absurd czegokolwiek, nieskończone powielanie
niesamowite, jeżeli chodzi o umysł, samoświadomość
każda myśl rozmielona młynkiem na miliardy cząstek, których to rzecz jasna nie byłem w stanie połączyć, każda myśl powodowała miliard innych, wszystkie absurdalne, dotyczące samych tych myśli i bezsensowne ;]
brak celowości czegokolwiek, brak związku przyczynowo skutkowego, rozkwit mysli "ot tak" ;]
do tego ze skwaszonym kumplem dosłownie telepatia

wizuale były(twarz kumpla momentami jak 5 połączonych twarzy z nieskończoną ilością oczu, kazdy obraz, wszystko co widzialem zostawalo jako warstwa na widzeniu i dalej zylo wlasnym zyciem, jakies sieci pod sufitem etc.), ale one są niczym w porównaniu do tego niesamowitego mindfucku, nieogarnięcia, myślowego bycia i myślenia jak bardzo małe dziecko

moze kiedys cos dopisze wiecej, moze nie, ale w 3 zdaniach mozna zawrzec esencje zjedzenia 2 kartonow:
1. Myślenie o myśleniu.
2. Wszystko jest wszystkim.
3. Wyobrażanie sobie siebie myślącego o sobie.

Avatar
electrofreak (offline) Warnings: 1 #152

Member since Mar 2008 · male ·
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
kolejne małe uzupełnienie - trzymało mnie 15 godzin, potem usnąłem(choć dalej myślałem kwaśno i lekkie wizuale), dzisiaj jak wstałem na zamkniętych oczach dalej lekko faluje

po tym jak to pisałem i absurdzie połączonym ze wstrętem do wszystkiego przyszla w końcu identyfikacja ze sobą(ale nie wewnętrzne ego, którego tak do końca wciąż nie czuję... tzn nie wiem czy ta najbardziej wewnętrzna jego warstwa nie jest złudzeniem i reakcją obronną, ale ta myśl jest zbyt kwaśna i do przeanalizowania kiedyś :] )
wszedł zjazd kwasowy - kurewski dystans, możliwość udowodnienia i obalenia każdej tezy(tzn. setki argumentów za i pzeciw, różne punkty widzenia), niesamowity konstruktywizm, empatia do innych i siebie(?), wybaczanie, miliony myśli różnymi torami, ale po tylu godzinach w końcu pierwszych sensownych myśli, chęć czynienia dobra, możliwość spojrzenia na swoje życie i bliskich z dystansu, wielowątkowość(rozmawiałem z kilkunastoma osobami na gg i z każdą prowadziłem dojrzałą, wielotorową rozmowę)

5 poziom psychodelii za mocna i za długa rzecz, zgwałciłem się umysłowo(przemiał myśli do stopnia, że wszystko jest tak ogólne, że "wszystko jest wszystkim" i brak możliwości pomyślenia o czymkolwiek konkretniejszym, proste wyjście z domu zajęło mi i kumplowi od pomyślenia o tym do realizacji chyba 3 godziny, samo wypowiedzenie potrzeby trwało godzinę) i przypominałem myślę naspidowane autystyczne/schizofreniczne 4-5 letnie dziecko z głową napakowaną przeżyciami i myślami dorosłego, ale morał - jak faza lekko schodzi to nie idźcie spać, najmocniejsze za, ale najmilsze przed wami :)
ciekawostka - cały czas czułem jakieś dziwne deja vu, ale nie z poprzedniego, lżejszego kwaszenia, a z dzieciństwa lub czegoś przed dzieciństwem/narodzinami(?)

heh mam nadzieję, że choć trochę przybliżyłem mentalne działanie kwasa i charakter tego mindfucku, bo ile można czytać TRów, że było "dziwnie" i nudne opisy wizuali(które są, są niesamowite, ale przy takim pojebaniu i natłoku nie zwracasz na to uwagi i wizuale trochę zapominasz) - momentami nim rzygasz, momentami trip jest piekny, momentami skrajnie chujowy - ale takie jest też i życie :]

Avatar
Gwynnbleid (offline) #153

Member since Jan 2008 ·
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
hehehe eleganckie kwaszenie :D Owszem stan zejścia jest świetny dlatego zawsze mówie że warto brać w południe tak żeby na wieczorek akurat pojawiło sie zejscie. Wtedy idealnie iśc na impreze gdzieś, chce sie rozmawiać z ludźmi, nastrój rozpierający pozytywem. W tym tkwi moc tego związku :) Szkoda tylko że źrenice mówią tylko jedno => "uwaga! ćpun" ehhh.
https://talk.hyperreal.info/thread/17967 < = 1 raz z Aco
https://talk.hyperreal.info/post/347463  < = Baśniowy Wrocław
https://talk.hyperreal.info/post/366541  < = Percepcyjny kwasowy gwałt
http://talk.hyperreal.info/thread/19724  < = Flyyy Dragon Flyyy
http://talk.hyperreal.info/post/430359   <=  4-HO-MET Na pełnym wdechu

Avatar
rysiekzklanu (offline) #154

User title: yrzwa
Member since Jan 2006 ·
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
'szkoda tylko, że ze źrenic chcą wyczytac tylko jedno' ;]
POZNAŃ 97' NAGŁY ATAK SPA WACZA
NASZA POJEBANA NAZWA NIC KURRWA NIE OZNACZA

Avatar
Verv (offline) #155

User title: Lewackie ścierwo
Member since Jan 2007 · male ·
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
Uwielbiam naćpany psychedelikami czytać paragraf 22, polecam z calego serca.
This post was edited on 2008-08-22, 16:39 by Verv.

Avatar
Yaishi (offline) #156

Member since Mar 2008 · female · · Location: Zachodniopomorskie
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
Przyjęcie 2 gramów benzydaminy i dorzucenie do tego ~810 mg dxm nie służy, jeśli waży się 50 kg :)
Halucynacje dla benzy były średnie. Cienie przybierały różne postacie, zmieniały kształty itd., ale nie było to zbyt ciekawe. Ciekawsze było odlatywanie co kilka minut- siedziałam i rozmawiałam ze znajomymi, nic specjalnego właściwie, ale po jakimś czasie budziłam się i okazywało się, że żadnej rozmowy nie było. Po prostu siedziałam i milczałam, a w głowie tworzył się mój własny wyimaginowany świat. Czasem zdarzało mi się nie wychwycić różnicy między tym, co rzeczywiste, a tym co było tylko halucynacją i potrafiłam wypowiedzieć ciąg niepołączonych ze sobą logicznie wyrazów, które dla mnie miały sens. SENS, prawdziwy i jedyny, który rozumiałam i widziałam pod zamkniętymi powiekami, namacalny, niemożliwy do ogarnięcia SENS, który ja rozumiałam. Ten SENS i rozmowy były tak rzeczywiste, że co chwilę prosiłam, o wskazanie mi rzeczywistości, o potwierdzenie tego co prawdziwe, a co nie.
Równie ciekawe było palenie fikcyjnych papierosów, bardzo realistyczne. Denerwujące natomiast były halucynacje słuchowe- pszczoły i głosy znajomych, którzy mnie obrażali, spiskowali przeciwko mnie, szeptali na mój temat. Równie irytujące było picie czegokolwiek- ze szklanki wyskakiwał ślimak, rodziły się w niej pszczoły, cały czas coś w niej pływało. Sama szklanka cały czas zmieniała swoje miejsce, a jak już ją dorwałam i chciałam dolać wody- okazywało się, że jest tak pełna, że aż wylewa się z niej, dopiero gdy chciałam sprawdzić zawartość dotykiem, dochodziłam do wniosku, że jest pusta.
Robaków prawie nie było, jakieś tam tarantule łażące po pokoju, dżdżownice z nitek, żaby i galarety... Również Edward Munch i cienie ludzi towarzyszące mi przy podróżach do kuchni nie zrobiły na mnie większego wrażenia, ale dopełniały całość w świecie, gdzie wszystko żyło własnym życiem.
Po ok. 3 godzinach od zarzucenia benzy, zaczęłam łykać kurewsko gorzki Acodin. Planowałam przyjęcie 450 mg, ale po połknięciu tej dawki, straciłam kompletnie władzę na ciałem i umysłem, i połknęłam kolejne listki. Teraz mogę się opierać wyłącznie na relacjach znajomych, bo moja pamięć kończy się na momencie, kiedy przyjęłam 450 mg dxm i wstałam pooglądać widoki z okna.
Na dxm zaczęłam zachowywać się jak dziecko z ADHD, które biegało po mieszkaniu i wpadało na coraz to dziksze pomysły. Najdzikszym było dorzucenie kolejnych listków. W przerwach od biegania, bawiłam się w fotografa- robiłam zdjęcia sobie (masakra) i znajomym-wyszły chujowo,.Acodin nie nadaje się jako pomoc przy fotografii. Lepiej już wychodziła mi poezja- liczne metafory, porównania, barwne opisy- jak ktoś próbował ze mną nawiązać kontakt, to ja broniłam się murem środków stylistycznych. Szczególnie podobała mi się wypowiedź, iż "pomieszało mi się życie- te fiolety... Te błękity, te zielenie... One wszystko mi pomieszały". Prawdopodobnie zainspirowałam się kolorami mojej koszulki.
Gdy stwierdziłam, iż moje życie jest pomieszane, szybko odkryłam przyczynę- leki. Tak, to wina tych złych leków! Więc wzięłam całą moją popapraną apteczkę, poszłam z nią do łazienki i... Chciałam spuścić całą zawartość w klozecie. Znajomym się to spodobało, bo są przeciwko mojej lekomanii, więc chcieli pomóc w ceremonii topienia. Jednak ja szybko zrezygnowałam z pomysłu zatopienia "moich pieniędzy, mojego świata" i agresywnie podziękowałam za pomoc. Zamknęłam się w łazience i spędziłam tam 30 minut. A leki? Leki ocalały, o czym później.
Z łazienki wyszłam w samym staniku i majtkach. Były jeszcze skarpetki- które zmieniłam z czarnych, na takie... W kwiaty... Piękne, różowe kwiaty... Kwiaty. Zmieniłam je i zaczęłam zwiedzać mieszkanie, otworzyłam szafkę kuchenną i wyciągnęłam kielich. Duży, okrągły, piękny kielich. I tutaj na moment wróciła moja pamięć. Kielich wzięłam do ręki i upuściłam. Usłyszałam brzdęk (z dużym opóźnieniem), a to co zobaczyłam... Moja kuchnia, cała zrobiona z lodu, wszystko w kolorze butelkowej zieleni, kraina jak ze snów... A kieliszek? Kieliszek spadał kilka minut, w zwolnionym tempie rozpadł sie na miliony kawałeczków, a ja każdy kawałek widziałam i rozumiałam... Rozumiałam, dlaczego się rozpadł. I całe pęknięcie, zmianę szkła na pył widziałam powoli, kilkakrotnie, w wielu barwach... Aż nagle przed oczami zobaczyłam wrzeszczącą na mnie koleżankę. Widziałam jej złość, ale nie słyszałam krzyku. Nie rozumiałam o co jej chodzi i poszłam dalej. Chodziłam od pokoju do pokoju, a w każdym był ktoś z moich znajomych. Rozmawiałam z nimi i poznawałam ich rodziny, innych znajomych... Mój dom był domem wszystkich ludzi.
Zaczęłam odzyskiwać kontakt z rzeczywistością. Stoję ja, w spodniach i staniku, w przedpokoju, sama. Koleżanki zasypiają. 3 nad ranem. Widzą mnie i coś mówią. Spytałam o resztę ludzi, gdzie są, gdzie poszli, czy byli tutaj w rzeczywistości. Położyłam się spać.
Nie zasnęłam. Leżałam bez ruchu i w głowie miałam kompletną pustkę, NIC. Rano miałam wielkiego doła i... zagadkę. Gdzie moje leki? Przeszukałam całe mieszkanie- leków nie ma. W końcu je znalazłam... w torbie koleżanki. Ja je schowałam? Możliwe, w końcu niewiele pamiętam.
No cóż. To było ciekawe, ale i męczące. I zniechęcające. Na jakiś czas rezygnuję z prochów. Było fajnie, ale uczucie niepokoju, okropny dół i lęk przed nocą towarzyszący mi jakieś dwa dni po tej "zabawie"... Te okropne porycie. Nie warto, tak sądzę. Przynajmniej nie za często.

Avatar
Gecko (offline) #157

User title: Pan i władca do kurwy nędzy!
Member since Apr 2008 · male · · Location: Polska
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
Jeżeli oglądaliście film Beerfest, to pewnie wiecie o co chodzi.
Tzw. kosa, czyli: buch, setka wódy, browar, koniec buszka.

Kumpel spróbował tego mixu.

Dosłownie 30 minut zajebistego lotu miał. Skakał, tańczył, gadał że jest mu zajebiście. Kompletnie go rozjebało :)

Tylko później jak wypił drugiego browarka i dopalił troszkę ziela, to zaczął rzygać i nie kontaktował przez parę godzin. Wiecie, pozycja boczna itd...
Kolega mojego kolegi do mamy: "daj na chleb!"
A ta mu kanapki zrobiła...

Whitedead (offline) #158

User title: :)
Member since Jun 2008 · male · · Location: Gdzieś
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
A ja wam opowiem co mi dzisiaj przyniosła kochana ganja ;)
A wiec:
S&S: Poranek , strasznie nerwowy , własnie napisałem pisemną część egzaminu poprawkowego z matematyki do 3ciej technikum.Poszla chujowo na maxa..

A wiec zdesperowany wyszedlem z sali, pierwsze o czym pomyslalem to Mj schowana w mojej kieszeni.. miala byc na otarcie lez gdy nie zdam a zdac raczej nie zdalem.. Zapytalem czy ktos ze znajomych idzie na papierosa i udalem sie w raz z nimi. Przed szkola nabilem sobie konkretna lufe i zaczynam palic.W raz z pierwszym buchem zła enegria i zmartwienia zniknely.Znajomi wytrzeszczyli oczy ze pale tuz przed sprawdzianem ustnym. Nie patrzac na nic dopalilem do konca lufke i udalem sie pod sale..Nie wiem czy to wina pustego żołądka czy moze adrenaliny ktora wytwarzal moj organizm ale bania byla zupelnie inna, w duchu smialem sie z ludzi i ich pogoni za kariera i pieniadzem , okazywali to teraz w kluczowym momencie wszyscy oczekujacy na wyniki zdenerwowani a ja siedzialem sobie wyloozowany.NAGLE.. wyszla jebana matematyczka i wezwala kumpla siedzacego obok mnie.;) A wiec czesc ustna zaczela sie:D Tuz po nim poszedlem JA. Iiii zapierdolone oczy, banan na ryju, wpadlem do sali,facetka kazala mi wylosowac pytania i wiem ze dzieki kochanej Mj wylosowalem te na ktore znam odpowiedzi z usmiechem na twarzy wyrecytowalem to calej komisji po czym wyszedlem ;)) po okolo godzinie czekania wreszcie dowiedzialem sie ze zdalem i jest zajebiscie.. Dlatego warto palic trawke nawet na egzaminy bo to medytacyjne ziele przywraca w glowie lad.. teraz juz wiem ze Jah sie mna opiekuje..:D

Pozdrawiam ;D
Spokojne życie, spokojnie się bawie, przy dymie i trawie..

Yvo (offline) #159

Member since May 2007 · male ·
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
Ta... mnie stara  wybudza z konkretnej banki która zaserwowałem sobie jakiś czas temu na dobry sen.  Wyrwała mnie do piwnicy  i kazała regulator ostawiać od pieca bo sie nie dopala i miałem zwiększyć czas przedmuchów, przez 15 minut stała obok  mnie i patrzała jak sie motam a ja nie potrafiłem rozkminic jak mam to przestawić w końcu  poprzełaczałem po funkcjach trochę bez zmian i stwierdziłem ze będzie dobrze ;] a ten regulator to jak obsługa kalkulatora ...

Avatar
Sab0taZ (offline) #160

User title: Los Dragos Amigos !
Member since Jun 2008 · male · · Location: DXM -> DXO = ciepła LEWORFAN'owa kołderka :P
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
ID 153438
Subject: DIMENHYDRYNAT - UWAGA !!! NIEBEZPIECZNA SUBSTANCJA - BADTRIP
s&s: wieczorek z laską, kładziemy się do łóżeczka, tydzień czystości od róznych dragsów, chęć przetestowania dimenhydrynatu, waga 76kg :P
doświadczenie: 9 lat
ilość: 25 tabletek aviomarinu (bez żadnego problemu zakupionego w jednej aptece !!!!)

ten TRIPNOTE jest przestrogą !!

moi drodzy ! gdy moje dziewczę zasnęło z ciekawością czekałem na efekty nowego specyfiku, doczekałem się jednak jedynie stanu pół-senności i niezwykle nieprzyjemnych drgawek. w stanie półsnu odczuwałem uciążliwość owych drgawek z niezwykłą mocą. spinało mnie też całkiem mocno w kłębek  lub jak wolało (tak tak to avio robi sobie z wami co chce!) w wygięty łuk lub strunę : (. przeżyte "atrakcje" udało mi się wytłumaczyć koszmarami. nie było to dalekie od prawdy bo dimenŚCIERWOhydrynat to koszmarna TRUCIZNA
Experience:            level: **** - very high, *** - high, ** - sometimes, * - once time

THC****, Methamphetamine****, DXM****, B-ketoMethamphetamine****, MDMA***, Amphetamine***, Ethanol***, Nicotine***, MDA**, Ephydrine**, Benzydamine**, Lactucopicrin & Lactucin**, pills(MDx)***, Dimenhydrinate*, Cocaine*,  Codeine*, Toluene & Acetone*, Formaldehyde*, Psilocibine*, gałka*, spice*

Avatar
Verv (offline) #161

User title: Lewackie ścierwo
Member since Jan 2007 · male ·
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
 :cheesy:




naprawde, musze to tak skomentowac

Avatar
.M (offline) #162

Member since May 2008 · female ·
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
#160
Sab0taZ:
doświadczenie: 9 lat

Na początku pomyślałam, że to wiek  :huh:
"Życie kaleczy, czekolada leczy. Oprócz czekolady nie biorę innych rzeczy!"

seb123 (offline) #163

Member since May 2008 · male ·
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
#158
Whitedead, 2008-08-26, 18:46:
A ja wam opowiem co mi dzisiaj przyniosła kochana ganja ;)
A wiec:
S&S: Poranek , strasznie nerwowy , własnie napisałem pisemną część egzaminu poprawkowego z matematyki do 3ciej technikum.Poszla chujowo na maxa..

A wiec zdesperowany wyszedlem z sali, pierwsze o czym pomyslalem to Mj schowana w mojej kieszeni.. miala byc na otarcie lez gdy nie zdam a zdac raczej nie zdalem.. Zapytalem czy ktos ze znajomych idzie na papierosa i udalem sie w raz z nimi. Przed szkola nabilem sobie konkretna lufe i zaczynam palic.W raz z pierwszym buchem zła enegria i zmartwienia zniknely.Znajomi wytrzeszczyli oczy ze pale tuz przed sprawdzianem ustnym. Nie patrzac na nic dopalilem do konca lufke i udalem sie pod sale..Nie wiem czy to wina pustego żołądka czy moze adrenaliny ktora wytwarzal moj organizm ale bania byla zupelnie inna, w duchu smialem sie z ludzi i ich pogoni za kariera i pieniadzem , okazywali to teraz w kluczowym momencie wszyscy oczekujacy na wyniki zdenerwowani a ja siedzialem sobie wyloozowany.NAGLE.. wyszla jebana matematyczka i wezwala kumpla siedzacego obok mnie.;) A wiec czesc ustna zaczela sie:D Tuz po nim poszedlem JA. Iiii zapierdolone oczy, banan na ryju, wpadlem do sali,facetka kazala mi wylosowac pytania i wiem ze dzieki kochanej Mj wylosowalem te na ktore znam odpowiedzi z usmiechem na twarzy wyrecytowalem to calej komisji po czym wyszedlem ;)) po okolo godzinie czekania wreszcie dowiedzialem sie ze zdalem i jest zajebiscie.. Dlatego warto palic trawke nawet na egzaminy bo to medytacyjne ziele przywraca w glowie lad.. teraz juz wiem ze Jah sie mna opiekuje..:D

Pozdrawiam ;D

hehhe cos w tym jest ostatnio przed lekcjami zjaralismy po lolku...w wesołym nastroju poszlismy na lekcje... xD

koles oddaje kartkówki ja juz schiza ze mam szmate co sie okazało prawdą...ale koles mówi ten co ma 1,5 pkt ma mozliwosc jeszcze dzisiaj poprawić... patrze o kurwa 1,5 pkt xD ucze sie... przewracając kartki pomyslalem przeciez jestem zjarany nic nie zapamietam...po chwili mówie do kumpla ejj ja juz to umiem;D cisne do nauczyciela... i jeaaa poprawione na 2 :D dodam ze zadanie typowo matematyczne wiec moze marja dobrze działa na matme :D hmmm zresztą jak sobie przypomne teraz to na polski i na fize tez dobrze dziala xD
zycie ma sens...czasami...
This post was edited on 2008-09-13, 21:02 by seb123.

Avatar
Frame (offline) #164

User title: Alkohol to zlo. Serio.
Member since Jul 2008 · male · · Location: pod lustrem.
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
Mm..
wiec tak.
po poludniu wpierdolilem jakies 4 gałki, nastepnego dnia bol glowy i przekrwione gały zadnej fazy.
Wieczorem 1.5 saszetki. STRASZNE zamuły, i przekonanie ze juz nigdy nie bede cpac. Zachowywalem sie jak rasowy cpun. nei polecam benzy.. dxm lepsze.

zwidy nie ciekawe, męczące.
Moim zdaniem Bonk Śmierdziel to początek swoistej mody, że tak powiem kora kuszyny najlepiej smakuje z acodinem.

Avatar
.M (offline) #165

Member since May 2008 · female ·
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
Po uchyleniu drzwi od namiotu zobaczyłam fraktalowe krowy. Stąpały po trawie pod różowawym niebem, pokryte były kolorowymi, symetrycznymi wzorkami jak wszystko wokół. Muczały stereo. Jedna żuła trawę gapiąc się na mnie, a odgłos chrupania dobiegał ze wszystkich stron.
To jedna z nielicznych niestety wartych uwagi sytuacji na ważce. Ważka właśnie schodzi (wzięta 13 h temu). Jak się potem okazało, krowy były jednak prawdziwe.
"Życie kaleczy, czekolada leczy. Oprócz czekolady nie biorę innych rzeczy!"
Close Smaller – Larger + Reply to this post:
Verification code: VeriCode Please note the verification code from the picture into the text field next to it.
Smilies: :-) ;-) :cheesy: :-D %-D :-p ^_^ ;] :blush: :cool: :rolleyes: :huh: :-/ <_< :-( :'( :#: :scared: 8-( :nuts: :-O :o) :argue: :heart: :wall: :moody: :zzz: :diabolic:
Special characters:
Page:  previous  1  2  3 ... 9  10  11  12  13  next 
Go to forum
© hyperreal.info 1996-2007 / engine modified by Night Garden
Current time: 2008-11-21, 11:25:48 (UTC +01:00)