Podobno mimo tego, że po jakimś czasie człowiek nie ma już rozszerzonych źrenic po antydepresantach, to one w jakiś sposób wciąż szkodzą na oczy (wyczytałam na jednym forum; akurat mowa była o wenlafaksynie).
Moim zdaniem takie objawy nie powinny się pojawiać - to za duży szok dla organizmu i za duży "skok" nastroju. Nic dziwnego, że część osób nie chce potem rezygnować z tych leków, skoro po nich czują się lepiej niż normalni, zdrowi ludzie. Wszystko jest super, piękne, łatwe i przyjemne, a tak naprawdę to człowiek zachowuje się jak idiota, jest otumaniony i naćpany. I od razu przychodzi mi na myśl kumpela - dumna jak paw, bo zrobiła pod siebie podczas snu...
Co do mojego nakręcenia - nie, nie nakręciłam się, naprawdę. Baaardzo chciałam być na tej imprezie, więc w moim interesie było odpuścić wszelkie złe myśli o zespole serotoninowym. Poza tym nie czytałam zbyt wiele na temat antydepresantów i sądziłam, że działają dopiero po jakimś czasie, a ta jedna tableteczka jedynie odrobinę podkręci fazę dropsową. Dobra jestem we wkręcaniu sobie różnych rzeczy, ale nie do tego stopnia.
"Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami."
E. Hemingway