In reply to post ID 439828
Widzisz tylko, że te pielęgniarki sie dopiero rozkrecały (robiły dosłownie spit kissing), a mi sie wydaje że po prostu stchórzyłem, mimo to było całkiem przyjemnie być obiektem porządania 3 pięknych kobiet 
Widzisz, to nie chodzi o to że psychiatrzy lekceważą chemię (ćpuny potrafią ją docenić jak mało kto bo wiedzą do czego jest zdolna), tylko ty lekceważysz psychologię. Nie ma pigułki szczęścia po której będziesz pewny siebie, zmotywowany, radosny, szczęśliwy i wszystko będzie sie układało po twojej myśli. Wynika to z tego, że na naszą psychikę składają sie 2 rzeczy(w uproszczeniu): temperament (który jest niższą, pierwotną jego częścią) który zależy głównie od neuroprzekaźników, wiec tu chemia ma pole do popisu i charakter (który jest stabilnym szkieletem naszego postępowania) który wynika z połączeń nerwowych i tu niestety sama chemia nie da rady.
Jest kilka opcji - chemia napewno przyda sie, żeby było łatwiej ale to co ma być realną przemianą musi być z twoją pomocą. Przedewszystkim autosugestia - wiara w to, że jest coraz lepiej to grubo ponad 50% sukcesu, musisz cały czas myśleć o tym co chcesz osiągnąć i starać sie codzień dostrzegać pozytywne zmiany. Olewać wszystko co jest nie tak i skoncentrować sie na tym co sie udaje, choćby były to najdrobniejsze sprawy. Starać sie rozszerzać ich krąg, żeby osiągać coraz wiekszą satysfakcję (to sie napędza samo, tak samo jak negatywne myślenie, wiec należy go unikać). Jeżeli są rzeczy których nie potrafisz mimo tego nastawienia zmienic - przyda sie psycholog. Nie jest on od czynienia cudów, tak samo jak leki, to wszystko ma pomóc tobie sie samemu naprawić. Psycholog właściwie nie robi więcej jak upraszcza to co ty masz w głowie, żeby łatwiej ci było zrozumieć czego chcesz, co jest twoim problemem, jak to nazwać i gdzie szukać rozwiązania. Ja mam za darmo tą psycholożke moja (fajna dupa
) i mi sporo uświadomiła (np. że tak naprawde to z czym uważałem że mam problem, to wcale nie jest dla mnie problem i nie chce tego zmieniać, aktualnie doszliśmy do tego że jest jakaś zapora która blokuje mnie przed rozpoczęciem działania - bo już mam wszystko zaplanowane tylko z wcielaniem w zycie jest problem - jak to znajdziemy to będziemy dalej - po każdej wizycie czuje ze jestem bliższy odpowiedzi, drogą dedukcji). Poza tym jest sporo książek jak potęga podświadomości związanych mniej lub bardziej z NLP. Był taki fajny temat na peb pl gdzie gość wrzucal materiały z NLP czyli e-booki i nagrania ale wyjebali niestety. Ja mam pare e-booków. Musze zagadać do gościa co to udostepniał czy ma może spis (zaluje ze nie skopiowałem strony... cóż). Ciekawe artykuły za darmo tutaj http://www.nlppolska.pl/
Wracając do NLP są 2 nagrania tu na hyperrealu paula mckenny - mozna z nich korzystać na trzeźwo oraz w innych stanach świadomości, zawsze jest to dość ciekawe przezycie (najlepiej bylo na dxm z powojem). Nie rozwiąże to wszystkich problemów, bo są to raczej uniwersalne nagrania nie sprecyzowane na ciebie, ale napewno nie zaszkodzą. Mi np. znacznie podniosły samoocenę i pozwolily spoglądać z optymizmem w przyszłość.
Ostatecznie, żeby cię przekonać powiem ze skoro tak jak ja, maszy psychiatr i psychologa za free, masz NLP za free, to nic nie tracisz. Wiec czemu by nie sprubować? Te sety paula mckenny mozna zapuszczać zawsze kiedy masz ochote na relax, do psychologa najlepiej pójść z 5 razy - przekonasz sie ze kazda kolejna wizyta jest coraz lepsza. Warto rozmawiać z ludźmi, wierzyć w to że sie uda, do tego wierzyć w chemie (placebo wzmacnia działanie srodka bardzo silnie, a nie chodzi o sprawdzanie czy działa tylko o efekt), wierzyć, zaufać sobie.
Jest tylko jedna rzecz która ma większą siłe niż chemia w działaniu mózgu - to jest myśl, myśl i chemia to wszystko czym jest nasz umysł, wiec łącząc te 2 składowe, możemy wszystko. Jak Neo w matrxie - wystarczy uwierzyć w siebie.
EDIT. A żeby nie było tak różowo, to opierdole po raz kolejny opierdole za używanie nazw leków zamiast substancji. Co wy kurwa? Google wspieracie? Dostajecie za to tantiemy?

Widzisz, to nie chodzi o to że psychiatrzy lekceważą chemię (ćpuny potrafią ją docenić jak mało kto bo wiedzą do czego jest zdolna), tylko ty lekceważysz psychologię. Nie ma pigułki szczęścia po której będziesz pewny siebie, zmotywowany, radosny, szczęśliwy i wszystko będzie sie układało po twojej myśli. Wynika to z tego, że na naszą psychikę składają sie 2 rzeczy(w uproszczeniu): temperament (który jest niższą, pierwotną jego częścią) który zależy głównie od neuroprzekaźników, wiec tu chemia ma pole do popisu i charakter (który jest stabilnym szkieletem naszego postępowania) który wynika z połączeń nerwowych i tu niestety sama chemia nie da rady.
Jest kilka opcji - chemia napewno przyda sie, żeby było łatwiej ale to co ma być realną przemianą musi być z twoją pomocą. Przedewszystkim autosugestia - wiara w to, że jest coraz lepiej to grubo ponad 50% sukcesu, musisz cały czas myśleć o tym co chcesz osiągnąć i starać sie codzień dostrzegać pozytywne zmiany. Olewać wszystko co jest nie tak i skoncentrować sie na tym co sie udaje, choćby były to najdrobniejsze sprawy. Starać sie rozszerzać ich krąg, żeby osiągać coraz wiekszą satysfakcję (to sie napędza samo, tak samo jak negatywne myślenie, wiec należy go unikać). Jeżeli są rzeczy których nie potrafisz mimo tego nastawienia zmienic - przyda sie psycholog. Nie jest on od czynienia cudów, tak samo jak leki, to wszystko ma pomóc tobie sie samemu naprawić. Psycholog właściwie nie robi więcej jak upraszcza to co ty masz w głowie, żeby łatwiej ci było zrozumieć czego chcesz, co jest twoim problemem, jak to nazwać i gdzie szukać rozwiązania. Ja mam za darmo tą psycholożke moja (fajna dupa
) i mi sporo uświadomiła (np. że tak naprawde to z czym uważałem że mam problem, to wcale nie jest dla mnie problem i nie chce tego zmieniać, aktualnie doszliśmy do tego że jest jakaś zapora która blokuje mnie przed rozpoczęciem działania - bo już mam wszystko zaplanowane tylko z wcielaniem w zycie jest problem - jak to znajdziemy to będziemy dalej - po każdej wizycie czuje ze jestem bliższy odpowiedzi, drogą dedukcji). Poza tym jest sporo książek jak potęga podświadomości związanych mniej lub bardziej z NLP. Był taki fajny temat na peb pl gdzie gość wrzucal materiały z NLP czyli e-booki i nagrania ale wyjebali niestety. Ja mam pare e-booków. Musze zagadać do gościa co to udostepniał czy ma może spis (zaluje ze nie skopiowałem strony... cóż). Ciekawe artykuły za darmo tutaj http://www.nlppolska.pl/Wracając do NLP są 2 nagrania tu na hyperrealu paula mckenny - mozna z nich korzystać na trzeźwo oraz w innych stanach świadomości, zawsze jest to dość ciekawe przezycie (najlepiej bylo na dxm z powojem). Nie rozwiąże to wszystkich problemów, bo są to raczej uniwersalne nagrania nie sprecyzowane na ciebie, ale napewno nie zaszkodzą. Mi np. znacznie podniosły samoocenę i pozwolily spoglądać z optymizmem w przyszłość.
Ostatecznie, żeby cię przekonać powiem ze skoro tak jak ja, maszy psychiatr i psychologa za free, masz NLP za free, to nic nie tracisz. Wiec czemu by nie sprubować? Te sety paula mckenny mozna zapuszczać zawsze kiedy masz ochote na relax, do psychologa najlepiej pójść z 5 razy - przekonasz sie ze kazda kolejna wizyta jest coraz lepsza. Warto rozmawiać z ludźmi, wierzyć w to że sie uda, do tego wierzyć w chemie (placebo wzmacnia działanie srodka bardzo silnie, a nie chodzi o sprawdzanie czy działa tylko o efekt), wierzyć, zaufać sobie.
Jest tylko jedna rzecz która ma większą siłe niż chemia w działaniu mózgu - to jest myśl, myśl i chemia to wszystko czym jest nasz umysł, wiec łącząc te 2 składowe, możemy wszystko. Jak Neo w matrxie - wystarczy uwierzyć w siebie.
EDIT. A żeby nie było tak różowo, to opierdole po raz kolejny opierdole za używanie nazw leków zamiast substancji. Co wy kurwa? Google wspieracie? Dostajecie za to tantiemy?
![Rozmowy [h]yperreala](unb_lib/designs/modern/img/logo1112la7.jpg)
Show profile
Link to this post
ty mi powiedz chlopaku co cie w zyciu na plus zmienilo z dragow i z czystej psychoterapii, sprobuje cos wyciagnac dla siebie 
Ale... krotko mowiac... nie poruchasz