Not logged in. · Lost password · Register
Forum: Neuro Groove Psychodeliki Grzyby RSS
[Psilocybe cubensis] Wola życia, wola działania...

Avatar
Prometeusz (offline) #1

Member since Oct 2007 · male · · Location: Bytom
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
Subject: [Psilocybe cubensis] Wola życia, wola działania...
"...Nie ma nic w umysle, czego wcześniej nie było w zmysłach...."
                Zapomnialem, kto

"...Wszystkim psychonautom, którzy wraz ze mną nocami, pośród leśnych pustkowi, w świątyniach, w podziemnych komnatach i na szczytach gór przywoływali Misteria...."
                Peter Carroll



Podziękowania (koleność przypadkowa): Zdeblo, Monia (bo sie nami zainteresowala), Rodzynka (ona juz wie, za co), bogom dawnych epok i Hoffmanowi.


Substancja: 30g świeżych

Wiek: 17

Doświadczenie: Alko,  Amfetamina, DXM,  Hasz/Baka/Spice, Hydroxyzyna, Nikotyna, Salvia Divinorum, Kofeina ;), Efedryna, Metkat

S&S: 17 urodziny szkolnej znajomej. Ognisko w odludnym miejscu, kiełbaski, cała noc włóczenia się, gadania o pierdołach i śmiechu. Akurat po powrocie z organizowanej wycieczki szkolnej- ogromna potrzeba relaksu i odpoczynku. Do tego żyłka naukowca.

Do grzybów podchodzę z zamysłem na bardzo konkretne rozkiminy. Czy to, co robię jest ok? Czy praca nad sobą, harcerstwo (sic!), czy staranie zostawienia po sobie świata ciut lepszym, niż go zastałem- czy o to chodzi w życiu? Czy tak szukac spełnienia? Do tego poszukawania przełącznika między pierwszym i drugim obwodem neurologicznym - ostatnie zdanie zrozumiałe dla fanów Roberta Antona Wilsona lub Timothyego Learygo. Aha, powiem od razu: zanlazłem w 100% to, czego szukałem.


Prawie bez problemów docieramy na miejsce. Poznajemy się z ludźmi, znosimy drewno, zaczyna krążyć szampan. Wręczamy prezent (notabene: rówienież 30g + świeza Szałwia). Przysiadamy ze Zdeblem na zwalonym konarze i jakby nigdy nic zaczynamy jeśc surowe katalizatory samoświadomości. Wychodzi to około 8 grzybków na głowę. Smakują jak styropian zanurzony w zupie grzybowej, dostaje od Solenizatnki chleb do przegryzienia. Pstrykają fotki.
"-Taak, wrzuććie to w jebany internet!"
"-Nie, nie, napewno". Aha.
18:00 Gadka kręci się dalej, jest smiesznie i symatycznie. Po około 30 minutach bardziej oddalone częsci lasu stają się płaskie, ale nic więcej. Rodzi się myśl, żeby z Solenizantką pogadac i ukarść jej troche prezentu, a oddać w poniedziałek. Spoglądam na Zdebla, a jemu....ktoś podmienił oczy. Wydłubał jego własne (moze potrzebował do czytnika siatkówki?) i wstawił dwie szklane, błyszczące kulki. Czuję, jakby wszedł szampan, ale mocniej. Nie chodzi bynajmniej o to, że czuje się mocniej pijany. Ta bania jest silniejsza...Na innym wektorze. Ma nadzieję, przynajmniej częśc z Was rozumie, o co chodzi. Powoli rozmowa z innymi, choć zabawna , przestaje mieć znaczenie. Po chwili konsultacji postanawiamy iśc ze Zdeblem na spacer. I idziemy...w dwie różne strony. W tym zdarzeniu był pewnien komizm sytuacyjny, ale nie był to mocny powód do śmiechu. Ja zaś śmiałem się w głos, śmiałem się z wnętrza duszy.....Niepochmowana radośc istnienia. Śmiech w najczystszej postaci, ów Boski Smiech, o którym pisał Petter Caroll w Psychonaucie... Wywołałem małą konsternację wśród pijanych przy ognisku, ale czemu mnie to tak mało obchodzi? Zapewniłem ich, ze wszystko okej, i spacer ruszył w swoją drogę.
Opodal był kawałek pola (może pół hetara), dalej hałdy. Widok jak widok.
-Ziiiiaaa..... Była to jedna z najpiększniejszych rzeczy, jakie zobaczyłem w życiu. Usiedliśmy, potem polozylismy się. I wtedy się zaczeło.

W chmurach nadleciały twarze. Steki, miliony twarzy, W każdej chmurze po kilka. Różne kształty i miny, jedne surowe, inne ciekawskie. Martwe, jak wyrzeźbione z kamienia. Notabene: spora częśc identyczna, jak te na Wyspie Wielkanocnej. Inne identyczne jak rysunki Azteków. Chciałem ich o coś spytać, porozmawiać, poznać. I wtedy zrozumiałem. To nie żadne bóstwa, nie ma żadnych "ich". To psylocybina działa na neurony odpowiedzialne za kojarzenia twarzy i każe myśleć, ze jakieś są. Że coś tam istnieje. Ale na pytanie już nie potrafią odpowiedzieć. Głupkowate archetypy, tylko dlatego, ze wyglądają podobnie u wielu ludzi zmusiły ich do tworzenia religi. Przeciez te twarze nie potrafią myśleć, NIE ISTNIEJĄ, a zmusiły człowieka do wznoszenia sobie świątyń.

"Ironia?... Lecz największe z szyderstw czyż się może
równać z ironią biegu najzwyklejszych rzeczy?..."

Zadudnił w głowie wiersz Tetmajera. Ale zaraz potem jego ostatnia zwrtoka:

"...Cóż więc jest? Co zostało nam, co wszystko wiemy,
dla których żadna z dawnych wiar już nie wystarcza?
Jakaż jest przeciw włóczni złego twoja tarcza,
człowiecze z końca wieku?... Głowę zwiesił niemy."

Więc nie jestem pierwszy? więc ktos przedemną wymyślił, ze religie to blef, ze mozna zbudowac lepsze, nowe społeczeństwo? I gdzie oni dziś są?
Dlaczego szara masa naślowców Dody i  Zakościelnego ciagle nie pojemuje, ze mozna byc szczesliwym bez schemtow? Nie czyniac z siebie sloganu?

-Co wy robicie? Przeciez tu jest mokro! chodźcie do ognia- kilku pijanych przerywa rozkimy. Zaczyna kropić. Wracamy na łąkę, po chwili przestaje. Naturalnie dzięki nam, przegadaliśmy chmury. Wkrótce jednak zaczyna zdrowo lać, ekipa postanawia się gdzieś zebrac. Gasimy ognisko, zaczynami iśc...
"-.Zdeblo, my nie możemy do ludzi."

Gubimy się idącym. Leje jak z cebra, ale nie czuję zimna. Czy to dzięki grzybom i jutro będę chory? A moze jestem tak zahartowany (troche zimnej wodzie w zyciu poplywalem?) Nie wazne, trzeba rozniecic ognisko. Zaczynam łamac gałęzie. Chwytam tak grube, na jakie trzeźwo bym nie spojrzał, i łamię bez problemu. Dmucham w ognień pełną piersią, nie czuję, ze ręce mam pokiereszowane 3 poprzednimi dniami w terenie. Trzeba ognia, trzeba ciepła. We wnętrzu budzi się człowiek pierwotny, ktory chce przetrwać. I wiem, ze sobie poradzę. Umiem się obchodzic z ogniskiem, grzyby znieczulają i tłumią ból. Po chwili mamy cąłkiem spory ognik, deszcz zaczyna ustępować. W międzyczasie Zdeblo załatwił pywnicę.Ja zaś własnie w tym momencie nauczyłem się uruchmiać drugi obwód na zawołanie. U Learygo odpowiada on za walkę terytorialną, wolę przetrwania, męskie, pierwotne instynkty. I mnie udało się znlaeźc klucz do psychonautyki. Nadczłowiek mode on!

Ciekawa sprawa z tymi rękami. Zawsze miałem cos takiego, ze gdy byłem w terenie (harcerz w końcu), gdy było chłodno- ciekła mi krew spod paznokci, musiałem pracować w rękawiczkach. Po grzybach to ustąpiło, mam wrażenie, jakby częśc siły życiowej przeniknęła mi z korpusu do rąk....Choć trudno to ubrac w słowa. Wcześniej zwalałem to na jakis problem dermatologiczny, i wcale bym sie nie zdziwił, gdyby grzyby mnie z niego wyleczyły.


20.30 W chiwlę później stoimy ze Zdeblem na skraju pola. Mokrzy, szczęśliwi jak skurwysyn i powykręcani. Co chwile wybuchamy smiechcem. Wszystkie wyjścia zabezpieczone: kiedy się znudzimy i zmarzniemy, to idzemy do piwnicy...Tymczasem znów rozkminy.

Zwaraca moją uwagę zimno. Przecież jest chłodno, jestem przemoczony, a mimo to jest mi ciepło. Albo grzyby tłumią poczucie zimna i będę chory, albo....Wszystko lezy w psychice. Zaś lekarze i media wmawiają nam, ze czasem musimy byc chorzy, abysmy kupowali leki.
Jeśli MTV w 3 lata, lansując nurt emo, tysiące nastolatek wpedziło w psychodzę, zaś nastolatków na granice transwescytyzmu, to co mogły zrobić znami media, służąć rządom od swego zarania?

Stopić się z całą naturą, iśc tańczyć, polozyc się w polu...Po chwili leżę, idealnie zjednoczony z wrzechświatem. Pokazać ludziom, ze mozna inaczej, ze jeśli weźmie sie zycie w swoje ręce, to można być szczęsliwym. Wystarczy zainteresować sie mechnizmami psychologii, trochę kontrkulturą i magią chaosu...Gdyby kazdy posiadał taką wolę czynu, jaką daja te wspaniałe grzybki.... Tak, dobrze robisz- krzynęły rosnące wokól trawy. Harcerstwo to dobry wybór. Edukacja innych też. Nie ma innej możliwości, dopiero gdy wiedza o NLP, samoświadomości, o konieczności pracy nad sobą osiągnie pewien krytyczny pułap- świat się zmieni.
 Cokolwiek czynisz- czyń rozważnie, ażeby psychnoauta, ów agent Ery Wodnika ( w którą i tak nie wierzę) nie stał się synonimem narkomana, jak hipis.

Czy tak zaczynali wszyscy oni? Lenon, Robert Anton Wilson, Kobrzyski? Mckenna? Czy jako nastolatki też leżeli naćpani w zborzu, zeby się rozwijać? A może jako aspołeczne wyrzutki, nie mogląc podupczyć bo dziweczyny ich wyśmiewały, szukali innych zaainetersowań? Czy buntowali się przeciw społeczeństwu bo jest głupie, czy może dlatego, że sami byli aspołeczni??
 
Przypominam sobie pewną stronę w internecie, o hodowli grzybów. Jej autorzy jeździli po Polsce i rozsiewali grzyby w lesie. Się znaleźli jebani pozytywiści... Zamist robic coś konstruktywnego, uczyć siebie i innyc,oni złapali tak dupiaty wkręt, marując czas i energię. Ich jazda jest krzywa, moja prosta....tylko co oni na to?

Nadchodzi wieczorna mgła. Jest przepiękna, ale trzeba wracać. Po drodze widzmy jeziorko. Właście błotniste bajoro, brzydkie jak noc, ale dla nas jest piekne "jak tapeta Widowsa" Ja już wiem, skąd wziął się archetyp piękna. Ciekawe, kiedy dojdą do tego naukowcy?

Idziemy do piwnicy, segregując po drodze ludzi do szuflad. Takich, co by na grzybach zobaczyli Jezusa i takich, co by zaczeli napierdalać innych. Tych słabych, na bad tripa i dwóch czy trzech takich, co by sie rzeczywiście nadawali. Jak uczyc głupie, zmanipulowane kukły pokryte makijazem, że szczęscie leży gdzie indziej? Że szkolne oceny to marnowanie czasu i energi, bo matura nie ma z nimi nic wspolnego? Że mozna panowac nad swoim życiem i z szcunkiem dla innych, powoli, zrywac dawne więzy, budować własne szczęscie według swojego planu, nie zaś tak, jak chcą tego mama, babcia, wywowawcy i kochana osoba?

Dochodzimy do piwnicy. Otwieram drzwi, a tam napisane kredą, jak na ironię: ODI PROFANUM VULGUS... Świat tak nie działa....Jestem ateistą, nie ma nic więcej, ŚWIAT NIE MOŻE BYĆ SARKASTYCZNY!!!

koło 2:00 Wkrótce potem waracam do domu. Druty wysokiego napięcia szumią. Nigdy tego nie widziałem. Moze niewidzialne UFO kradnie prąd i tak robi...? A może rząd coś testuje? Idę idalej...Druga w nocy, w co najmniej kilku oknach każdego bloku palą się swiatła. Co ci ludzie robią o tej porze? Dlaczego nigdy tego nie widziałem, znam to miasto tak dobrze... Ile jest jeszcze rzeczy do odkrycia?


Wyciągam klucze...Czy było warto?  W tę pogodną, bezchmurną noc gdzieś daleko uderzył piorun, zaś twierdzący ryk przetoczył się nad miastem.

Mija 20 godzina od przyjęcia specyfiku. Efekty psychiczne ustąpiły już dawno, ale tam, pod kopułą zostały rysy. A raczej precyzyjne cięcia chirurgicznym sklapelem, dokładnie tak, jak chciałem. I pewność, którędy podązac dalej.

Ps: Nie złapałem nawet kataru.
"...Najostrzejsza kontrola- to ta, która jest w Tobie
Najsztywniejsze granice- rodzą się w Twojej głowie
To, co najbardziej chcesz zniszczyć- to nosisz w sobie
System, system jest w Twojej głowie..."

Avatar
Kurwik (offline) #2

User title: Rośniacz.
Member since Mar 2006 · male · · Location: Wolne Miasto Gdańsk
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
Rozpłynąłem się.


Akcja "rozsiewania" grzybów po lesie wcale nie jest taka głupia. No i ci "pozytywiści" robią coś więcej, rzecz jasna. Bez pochopności  ;-)
Istnienie to dwukropek ujęty w cudzysłów.

Wszystko koan.

Avatar
pilleater (offline) #3

User title: X.Y. von pilleater de pigúłożerca
Member since Feb 2007 · · Location: Kłodzko
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
Mokrzy, szczęśliwi jak skurwysyn i powykręcani.

Jak ja Ci zazdroszcze tej mokrości, szczęśliwości i wykręcenia, jak-psu-z-gardła wyciągnięcia  :scared:  :o)  ;-)  :cheesy:  %-D  %-D  %-D Zajebisty raport, nic tylko siać i jeść Psylocyby!
jebany Stalin niedobry człowiek !

Salvinoria

Avatar
pokolenie Ł.K. (offline) #4

User title: Waran
Member since Feb 2007 ·
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
Rozpłynąłem się.

Zaprawdę.

Mnóstwo dobre, wymymłana , mokre, boskie Mzimu. A twierdzący ryk przetoczył się nad miastem.
— Proszę się wyłączyć — powiedział ogarnięty nagłym lękiem
Runciter. — Rozmawiałem z moją żoną Ellą; skąd pan się tu
wziął?
— Nazywam się Jory — nadpłynęła myśl — i nikt ze mną nie
rozmawia.

Avatar
kurzowy (offline) #5

User title: --------
Member since Feb 2007 · male ·
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
jakze moglbys nie poradzic sobie z ogniem, prometeuszu?(;
dwie dziurki w nosie i skończyłosie

Avatar
tehacek (offline) #6

Member since Mar 2007 · male ·
Group memberships: Użytkownicy
Show profile · Link to this post
wiele w Tobie gniewu, zaprawdę.
sam gniew i zdawanie sobie sprawy z absurdu nie przyniesie Ci nic oprócz niepokoju, mylnego poczucia własnej wyższości i próżności, która do niczego nie prowadzi. Rób coś, cokolwiek, aby ta wiedza o samoświadomości przybliżyła się do krytycznego pułapu, wtedy ogień który tam gdzieś w sobie masz będzie miał sens.
fiku miku na patyku
Close Smaller – Larger + Reply to this post:
Verification code: VeriCode Please note the verification code from the picture into the text field next to it.
Smilies: :-) ;-) :cheesy: :-D %-D :-p ^_^ ;] :blush: :cool: :rolleyes: :huh: :-/ <_< :-( :'( :#: :scared: 8-( :nuts: :-O :o) :argue: :heart: :wall: :moody: :zzz: :diabolic:
Special characters:
Go to forum
© hyperreal.info 1996-2009 / Zapisz się koniecznie na prenumeratę dwutygodnika hyperreala HEJ!
Current time: 2009-01-09, 08:31:51 (UTC +01:00)