Idzie jesien/zima, tripy na dworze moga byc nieco problematyczne ze wzgledu na zimno na zewnatrz - tzn mi po psychodelikach jest zawsze cieplo , jednak niemal zawsze po takiej wyprawie wracam przeziebiony i musze sie kurowac - teraz pracujac, nie moge sobie na chorobe pozwolic.
I tutaj nasuwa sie pytanie: Co warto sobie przygotowac do tripu "indoor"? Wiadomo, ze muzyka, ale chodzi mi o cos bardziej namacalnego.
Osobiscie polecam pyl do nablyszczania ciala tancerek (wyglada jak puder, jednak w swietle slonecznym mieni sie barwami teczy, sypanie tego na mnie na lsd przez narzeczona bylo z pewnoscia niezapomniane, po prostu 100% piekno
.Banki mydlane - nieco oklepane, ale nadal dziala

"sprytna plastelina" (kto nie zna, niech wygoogluje) - jedna taka duza kulka podswietlana na zielono przez ultrafioletowe swiatelko dalo zajecie i kupe zabawy dla 6-7 osob na homecie/2cp na jakies 2h

Brylanty - oslepienie przez brylant na tripie bylo dla mnie czyms niesamowitym - z jednej strony oslepienie, z 2giej to chce sie na to patrzec... ciekawe rzeczy sie w glowie dzieja. Mam w planach instalacje z brylantow o roznej barwie i z roznokolorowych diod, moze sie pare rzeczy obracac - zobaczymy jak to wyjdzie.
Jesli macie jakies inne sugestie, to zapraszam do ich podania. Mowa o tripie na psychodelikach, ew. dysocjantach.
edit: prosze o przeniesienie watku do dzialu "Substancje Psychoaktywne"