jakiś czas temu na rejonie pojawiła się konkretna feta niestety jest na nią taki popyt, że 'producenci' nie mają nawet czasu aby ją wysuszyć (a może specjalnie sprzedają mokrą?) i handlują bieluśkim dość mocnym kremem którego ciężko wciągnąć bez suszenia poza tym nawet jak już to zrobimy to niesamowicie piecze/szczypie/boli nos i spływ też jest tragiczny... (większość lepi kulki i połyka, nie trzeba nawet zawijać w chusteczkę).
już kilka razy suszyłem ją nad lampką przez kilka minut, po takiej operacji wygląda jakby było jej więcej i łatwiej ją wciągać, o wiele mniej gryzie po nosie i spływ też da się przeżyć ale wydaję mi się, że już nie jest taka mocna jak przed suszeniem, wchłaniam ogromne ilości żeby się dobrze porobić, to już nie ten sam towar...
czy podczas suszenia zachodzą jakieś reakcje obniżające jej potencjał? wiecie coś o tym?