howlman napisał(a):A od kiedy zacząłeś być mniej introwertyczny(chodzi mi o wiek

). Bo ja obecnie mam 18 i nie wiem czy to wszystko dojdzie do normy

.
teraz mi trzydziestka stuka, a przeszło jakoś koło 21-22 roku życia. dziewczyny bardzo w tym pomagają, po drugiej już łatwiej wszystko przychodzi (mimo oczywistego dyskomfortu/doła spowodowanego zakończeniem związku). polecam znajomości internetowe na początek, jak tylko potrafisz składnie pisać, to można sobie ładnie podbudować samoocenę. i nieważne jak wyglądasz, bo każda potwora... etc., ważne żebyś potrafił chociaż coś naskrobać na początek. dobrzy znajomi też dają radę, aczkolwiek z kobietami (bądź facetami, co tam lubisz) jednak najłatwiej się przełamywać, przynajmniej z mojego punktu widzenia. tylko właśnie o to chodzi, żeby ich było więcej niż jedna. choć może nie celowo, akurat u mnie te związki po prostu się kończyły, na przyjacielskiej stopie, wot wychodziła niekompatybilność, ale celowe z żadnej strony to nie było. i uważam, że bardzo dobrze wyszło, bo przy każdej kolejnej wychodziłem coraz bardziej ze skorupy, podczas gdy w obrębie danego związku niewiele się zmieniało. ofkoz, u Ciebie może zadziałać inny bodziec. albo po prostu samo przejdzie, nie analizowałem tego aż tak dokładnie, możliwe całkiem, że stało się to zupełnie mimochodem.
tak czy tak, partnerka nie zaszkodzi. i pamiętaj, że sensowne dziewczyny bardziej lecą na wspólny temat do pogadania niż długość penisa czy wypakowaną klatę. jak jest inaczej, to nie jest sensowna dziewczyna i należy ją olać.
howlman napisał(a):DXM na mnie działa np. wysoce dysforycznie i jest to "antidream drug", nawet po małych dawkach jest źle. Ogólnie dragi na mnie trochę dziwnie działają, etanolu np. nie lubię, nikotyny też(próbowałem takiej w tabletkach), opiaty są jakieś takie nudne, pomimo euforii. Najciekawsze są chyba psychodeliki, ale nie mam specjalnie warunków na tripa.
ja DXM uwielbiam, w ogóle dysocjanty to moje ulubione dragi. ostatnio jestem zafascynowany MXE - tak jak DXM w małych dawkach działa euforycznie i właśnie całkiem nieźle koncentruje, a w wyższych mam ciekawe rozkminy, CEVy i takie tam, a do tego nie ma bodyloadu, ładuje się 15 minut i schodzi bez afterglowa praktycznie. święty graal dysocjozjebów normalnie, he he.
a etanolu i nikotyny też nie znoszę. piwo dla smaku piję, bo bardzo posmakowałem w lepszych piwach, ale nie lubię ogólnie być najebany. natomiast od fajek jestem uzależniony, ale to czysto fizyczne, psychicznie nie znoszę. rzucałem parę razy, ale póki co jajco wielkie.
Tryptaminy i fenetylaminy też oczywiście jadałem, fajna rzecz, najlepszego tripa w życiu miałem na końskiej dawce BDF, niemniej zawsze w końcu wracam do dysocjantów.
howlman napisał(a):Osobiście nie sądzę by terapia magicznymi, stymulującymi tabletkami była jakoś specjalnie pomocna przy ADHD-I, bo i tak wszystko wróci do normy po zaprzestaniu brania. Sądzę jednak że pomocna może być downregulacja receptorów D1 agonistami tegoż receptora - powinna na dłuższą metę być trwalsza. O ile takie leki w ogóle są.
AFAIK nie ma nic długotrwałego oficjalnie, stymulanty na ADHD bierze się już zawsze, ale też nie cały czas, można w razie potrzeby. koresponduję z paroma wieloletnimi ADHDowcami, jak tolerancja się zbuduje, to trzeba sobie zrobić małe wakacje od leków, ale generalnie działa jak trzeba. w takich dawkach naprawdę nie ma się co martwić o zejście czy ciągi.